milicz.pl - Portal Gminy Milicz - Urząd Miejski w Miliczu

Oświadczenie burmistrza Gminy Milicz z 9 maja 2011 r.

Poniżej publikujemy pełną wersję oświadczenie burmistrza gminy Milicz z 9 maja 2011 r., opublikowanego w niepełnej wersji na łamach „Głosu Milicza” 10 maja 2011 r.

W ostatnim czasie w mediach ukazało się wiele oświadczeń, stanowisk, czy innych wystąpień dotyczących sporu burmistrza z Radą Miejską. Choćby w ostatnim numerze Głosu Milicza opublikowane zostało oświadczenie Rady Powiatowej SLD oraz stanowisko przew. komisji rewizyjnej Rady Miejskiej Stefana Hołobyna.

W sprawie stanowiska przew. Hołobyna powiem tylko tyle, że zasady pracy komisji rewizyjnej i jej współpracy z burmistrzem jasno określa Statut Gminy i niezmiennie będę oczekiwał jego respektowania. Natomiast jeżeli w przyszłości znów chciałby ze mną porozmawiać o sprawie tak „ważnej” dla ogółu mieszkańców, jak wsparcie gminy w postępowaniu dotyczącym szkód łowieckich na gruntach należących do niego bądź jego rodziny, to nadal nie spełnię jego oczekiwań.

Odpowiedź na pozostałe wystąpienia siłą rzeczy musi być obszerna.

Jeszcze w poprzedniej kadencji mówiłem o tym, że nie zamierzam zajmować się wytykaniem błędów poprzednikom i nie robiłem tego; mówiłem, co chcę zrobić, jaki mam program. Ale nie sposób też całkowicie zapominać, w jakich realiach obejmowałem urząd burmistrza i z jakimi problemami gmina musiała i nadal musi się zmagać. Wymienię tu tylko kilka:

1. Została zaprzepaszczona ogromna szansa na skok cywilizacyjny w zakresie infrastruktury, jaki był możliwy dzięki dotacjom unijnym. W latach 2004-2010 (dane z zestawienia przygotowanego przez Zarząd Województwa w sierpniu 2010 roku)  gmina Milicz z kwotą 486,30 zł w przeliczeniu na jednego mieszkańca znalazła się na 122. pozycji na 129 gmin (gminy wiejskie oraz miejsko-wiejskie). Dla porównania  gmina Bardo pozyskała 5 887 zł, Twardogóra 2 797 zł, Trzebnica 1 843 zł, a Żmigród 907 zł, średnia pośród miejsko-wiejskich wynosiła 1 465 zł, czyli prawie trzykrotnie więcej niż pozyskał Milicz. Gdybyśmy więc  jedynie utrzymali średnią wojewódzką, to gminny budżet w tym okresie powinno zasilić dodatkowo blisko 25 mln zł na inwestycje.

2. Rok 2009 gmina Milicz zakończyła ze zobowiązaniami w wysokości  7 mln 200 tys. zł, z czego 3 mln 90 tys. to były zobowiązania wymagalne, czyli np. przeterminowane faktury. To pokazuje, że w momencie, w którym zostałem wybrany burmistrzem gmina nie miała płynności finansowej, nie płaciła zobowiązań. Zwykła firma musiałaby ogłosić bankructwo! Przez 2010 rok trzeba było spłacać te długi i przywrócić płynność finansową samorządowi.

3. Do ubiegłego roku tylko 27 proc. powierzchni gminy pokryte było aktualnymi miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Od tego czasu na mój wniosek Rada Miejska uchwaliła o przystąpieniu do sporządzenia bądź aktualizacji 12 mpzp.

4. Budowa kanalizacji i spółka PGK Dolina Baryczy, nad którą ze strony gminy przez lata nie było właściwie żadnego nadzoru właścicielskiego, a samo zadanie stało pod ogromnym znakiem zapytania, bo poprzedni Zarząd nie był w stanie pozyskać finansowania wkładu własnego (50,5 mln zł). Nowy Zarząd pieniądze pozyskał – na dużo lepszych warunkach niż planował poprzednik, co przy tak ogromnej kwocie kredytu da co roku milionowe oszczędności.

5. Przez lata mówiono o budowie krytego basenu na Karłowie, wydano na dokumentację ponad 1 mln zł, a efektów żadnych. Dziś – 12 maja wmurowanie kamienia węgielnego – rusza budowa pływalni przy SP2 w Miliczu.

6. Można podawać jeszcze wiele innych przykładów: zabiedzony ZUK i zupełnie niewydolny system odbioru odpadów, nierozwiązany problem zamykanych składowisk odpadów; Ośrodek Sportu i Rekreacji, którego wydatki przez wcześniejsze  dwa lata wynosiły ponad 1,7 mln zł, a które w ciągu roku zredukowane zostały o 500 tys. zł; Urząd Miejski, którego pracowników tak bardzo bronią autorzy oświadczenia, a do funkcjonowania którego tak wiele zastrzeżeń mieli zwykli mieszkańcy, a który sporo nas kosztował; podam tylko , że przy zatrudnionych blisko 80 osobach w roku 2007 wypłacono 73 nagrody pieniężne, w roku 2008 – 76, w 2009 – 69, w 2010 liczba nagród ograniczona została do 9; z powodu braku środków wrzucona do szuflady dokumentacja na potrzebną gminie, a  wartą kilkadziesiąt milionów modernizację i rozbudowę sieci wodociągowej; ponad 140 rodzin oczekujących na mieszkania komunalne; słaby nadzór nad gminnymi nieruchomościami, przejawiający się np. tym, że nikt nigdy nie zrobił inwentaryzacji miasta, nie wiadomo więc jak wyglądają podwórza, których właścicielem jest gmina, jaką powierzchnią placów i zieleni dysponuje, jak uregulować problem wspólnot mieszkaniowych, które nie mają własnych podwórzy (budynki sprzedane po obrysie).

I tak dalej, i tak dalej ... To tylko niektóre elementy ilustrujące stan gminy Milicz na początku 2010r. W takiej sytuacji szczególnie delikatnie powinni wypowiadać się ci, którzy co najmniej przez dwie ostatnie kadencje mieli bardzo duży lub wręcz decydujący wpływ na działania gminy. Jeżeli za ich czasów było tak dobrze, to czemu mieszkańcy tak bardzo chcieli zmian?

Zarządzenie burmistrza, które po latach porządkuje odpowiedzialność urzędników za prowadzenie spraw, m.in. za przygotowanie i wdrożenie uchwał, wzbudziło wśród niektórych radnych ogromny popłoch. Bo jak to, nie burmistrz, tylko jakiś tam urzędnik będzie na komisji uzasadniał projekt uchwały!? A dlaczego nie miałby tego robić właśnie urzędnik, który na co dzień prowadzi te sprawy i za nie odpowiada? Pewnie dlatego, że z urzędnikiem trudno będzie urządzić pyskówkę i o czym wtedy napisze gazeta? Być może trochę przejaskrawiam, bo  tak nie działają wszyscy radni, ale część z nich swoim postępowaniem wprost dowodzi takiego myślenia.

Zmian, jak zwykle, najbardziej boją się ci, którym dotychczasowa sytuacja przynosiła korzyści. Przez wiele ostatnich lat funkcjonował w gminie Milicz układu, w którym burmistrzowie byli uzależnieni od Rady Miejskiej, a czasem od konkretnych radnych, a ci radni realizowali własne interesy – polityczne, a czasem wręcz osobiste – a jednocześnie, jako członkowie organu kolegialnego, personalnie nie ponosili żadnej odpowiedzialności za stan, do jakiego swoimi decyzjami doprowadzili gminę.

Jestem otwarty na rozmowy, spotykam się z radnymi, ale każdy mieszkaniec jest dla mnie równie ważny. Sołtysi, rady sołeckie, stowarzyszenia i organizacje pozarządowe, kluby sportowe i indywidualne osoby – ich sprawami zajmuję się na co dzień, a moim zdaniem są one ważniejsze niż kolejne posiedzenie, czy obrady często służące jedynie zaspokojeniu ambicji  samego przewodniczącego lub kilku radnych.

Mandat, jakim obdarzyli mnie mieszkańcy, traktuję jako upoważnienie do głębokiej przebudowy gminy. Z takim programem szedłem do wyborów i go realizuję. Moim priorytetem nie są pochlebne artykuły, czy komentarze prasowe, ale to, czy samorząd będzie sprawnie realizował potrzeby mieszkańców i o tym z każdym i zawsze gotowy jestem rozmawiać.

 

Z poważaniem
Paweł Wybierała
burmistrz Gminy Milicz

Milicz, 09.05.2011r.

 
milicz.pl